22 listopada 2019 r. Imieniny obchodzą: Cecylia, Jonatan, Stefan

  To nasze początki:) Odwiedź nas jeszcze raz!    

Nasz Patron
Życiorys ks. Lewandowskiego
Uroczystość Nadania Imienia
150 Rocznica Śmierci Patrona
Hymn Szkoły
 
Festyn 3 Maja
Materiały filmowe
 
GALERIA
Sztandar
 
Archiwalia
Materiały filmowe
 
Warto odwiedzić
MEN
Szkoła Współpracy
Urząd Gminy
Gminny Ośrodek Kultury
Przegląd Wodyński
 
 

MENU
Aktualności
Informacje
Historia
Kadra pedagogiczna
RODO
Rejestr petycji
Kontakt
 
Przedszkole
Informacje o grupach
Rekrutacja
Procedury bezpieczeństwa
 
Szkoła Podstawowa
Informacje o klasach
Procedury bezpieczeństwa
 
Gimnazjum
Informacje o klasach
 
Absolwenci
Księga Absolwentów
 
Zajęcia dodatkowe
Szkółka piłkarska KOLEKTYW
Akademia Kawashi
 
Realizowane projekty
Szkoła równych szans - VI edycja
Z przyrodą za pan brat
 
 






 
Życiorys ks. Lewandowskiego
 
 

 

 

Wawrzyniec Lewandowski – ksiądz, powstaniec styczniowy, patron szkoły w Seroczynie

 

Ksiądz Wawrzyniec Lewandowski urodził się 8 sierpnia 1831 roku w Łaskarzewie. Był synem miejscowego kuśnierza Jana oraz Marianny z Mrozów Lewandowskiej. Był też bratem stryjecznym pułkownika Walentego Lewandowskiego (naczelnika  województwa podlaskiego w okresie powstania styczniowego).

 

 

Akt chrztu ks. Wawrzyńca Lewandowskiego

 

 

 

Po ukończeniu szkoły elementarnej w Łaskarzewie, pobierał naukę w gimnazjum w Łukowie, a następnie wstąpił do seminarium duchownego diecezji podlaskiej – w Janowie Podlaskim. Tam też poznał księdza Stanisława Brzóskę (podczas Powstania Styczniowego – naczelny kapelan Powstania w stopniu generała).

 Święcenia kapłańskie ksiądz Wawrzyniec otrzymał 3 maja 1856 roku. Mianowany wikariuszem parafii Białej Podlaskiej, gdzie pracował do 28 stycznia 1858 roku, następnie w Górznie, gdzie proboszczem był ksiądz August Balcewicz.

 

 30 lat po Powstaniu Listopadowym w Królestwie Polskim organizowane były manifestacje o charakterze patriotycznym. Nasiliły się zwłaszcza po 8 kwietnia 1861 roku, kiedy to zostało zabitych w Warszawie ponad 100 osób, a kilkaset zostało rannych. 14 kwietnia biskup podlaski Beniamin Szymański nakazał księżom swojej diecezji odprawienie mszy świętych za pomordowanych Polaków. W kościołach głoszone były kazania o tematyce narodowej, po których śpiewano pieśni w tym samym tonie. Władze carskie wydawały polecenia, by lud nie gromadził się w kościołach, na co nie zgodził się biskup. Następnie zakazano śpiewania pieśni spoza rytuału kościelnego. Biskup Szymański konsekwentnie milcząc, nie wykonał polecenia władz rosyjskich.

12 sierpnia 1861 roku miała miejsce największa manifestacja patriotyczna związana z Unią w Krewie – połączenia Polski z Litwą. W wielu miastach i miejscowościach diecezji organizowano uroczystości. Klika dni później zabito kolejnych Polaków, kilkadziesiąt osób zostało rannych.

Kolejne zarządzenia władz nie pozwalały nawet na organizację procesji. Wobec tego biskup Szymański również odmówił poinformowania swoich kapłanów o represyjnych zarządzeniach władz.

Wobec szykan ze strony zaborcy, księża dekanatu łaskarzewskiego, w tym ksiądz Wawrzyniec Lewandowski, napisali list do biskupa w nadziei, że postulaty trafią do władz ówczesnego Królestwa Polskiego. Prawdopodobnie Ksiądz Lewandowski był autorem listu, gdyż proboszcz z Górzna był już sędziwym kapłanem (71 lat) a charakter pisma wskazuje, na księdza Wawrzyńca. Skarżono się na traconą wolność wyznania na rzecz prawosławia, utratę praw do nauczania, swobody nabożeństw:

 

     Do

            Jaśnie Wielmożnego Biskupa

                    Dyecezyi Podlaskiej.        

            Trzydzieści lat już dobiega, jak Duchowieństwo Polskie, stojąc na strażnicy Katolickiej Religii, od dziewięciu wieków na ziemi naszej zaszczepionej, i przez większość narodu wyznawanej widzi z boleścią i coraz bardziej wzrastającą trwogą że nawet przyznane krajowi prawa wyznawcom jej koniecznej swobody sumienia nie zapewniają...   (czytaj całość listu)

 

 

 

Przed wybuchem Powstania ksiądz Lewandowski został przeniesiony do parafii w Rozbitym Kamieniu.

11 lipca 1863 r., po śmierci ks. Mikołaja Piotra Michalskiego, został mianowany administratorem parafii Seroczyn.

 

 

 

Kościół pw. Nawiedzenia N.M.P. w Seroczynie (1774 r.)

 

 

 

Parafia liczyła wówczas (wg danych z 1861 roku) 1035 osób. Był członkiem komitetu powstańczego. Głosił patriotyczne kazania, ukrywał na plebanii broń oraz organizował pomoc ukrywającym się w okolicznych lasach powstańcom. Atmosferę okresu Powstania Styczniowego przybliżał po latach właściciel majątku Seroczyn, potomek powstańców:

 

[…]Rok 1863. Tu na tej ziemi Mazowsza Leśnego zapisany promiennymi zgłoskami! „Zwycięstwo liczby nie chce- męstwa potrzebuje”- hasłem powstańców. Naprzeciwko armii carskiej występują garstki ludzi. Ludzi, którzy rozumieją, że należy umrzeć, aby żyć. I że jeśli komu droga otwarta do nieba, jak mówi poeta, to tym, co służą ojczyźnie! I […]

         W bagnach olszowych za Świdrem pod Rudnikiem ukrywa się wódz powstania na Podlasiu ks. Brzóska. W lasach zapadł z partią Bronisław Werner, bijąc Moskali pod Wólką Zastawską. Na plebanii Serockiej ukrywa ks. Lewandowski powstańców i broń. Ludność Seroczyna czuwa na czatach i żywność dostarcza powstańcom. We dworze leją kule  i opatrują rannych.[…]

 

W 1864 roku w okolicach Kamieńca został rozbity oddział powstańczy. Kilka koni powstańców dostało się do majątku Teodora Rudnickiego, rotmistrza rezerwy armii rosyjskiej.

Dwaj powstańcy – Litwin - Wincenty Szczuka (funkcjonariusza kontrwywiadu powstańczego) i Stanisław Bojanek (przed powstaniem kleryk zakonu paulinów na Jasnej Górze, rodem z Latowicza)  ukrywali się na plebani.

2 lipca w Seroczynie odbyła się uroczystość odpustowa. Po niej podeszła do księdza Lewandowskiego pewna kobieta z Seroczyna, prosząc o pomoc, radę albo pieniądze na kupno koni, które zostały skonfiskowane przez rosyjskie wojsko. Ksiądz Wawrzyniec odpowiedział: ja sam biedny jestem, pieniędzy nie mam, pomóc ci nie mogę. Dwaj powstańcy poinformowali księdza, że „u dziedzica dóbr Kamieniec znajdują się dwa konie, przez naszych pozostawione. Dobrze będzie jak te konie od owego dziedzica zostaną odebrane i biedakom oddane. Sądzimy także że [nie]wiele przeszkód jest, aby w dniu dzisiejszym to przedsięwzięcie przez nas było wykonane”. Ksiądz Lewandowski tak odpowiedział: „jeśli to do tego stopnia wydaje się nam słusznym, idźcie i te konie odzyskajcie”.

 

Ksiądz Wawrzyniec wysłał dwóch powstańców, by odzyskali konie. Sądzili, że nic złego im się nie stanie, bo dziedzic rzadko wychodził na swoje pole. Po przybyciu na miejsce okazali kartkę (niejako dokument) od księdza Wawrzyńca, by wydane zostały powstańcom konie:

„Szanowny obywatel i właściciel Kamieńca ma mieć u siebie dwa konie po partyzantach, które proszę posłańcom wydać.” Na dokumencie widniał niewyraźny podpis.

 

 Po odmowie Rudnickiego, zostali schwytani przez żołnierzy właściciela majątku. Rudnicki wezwał sołtysa – Jana Patoletę. Nad zatrzymanymi postawiono wartę – dwóch mieszkańców Kamieńca – Ignacego Ossowskiego i Mateusza Pawluka. Nocą z 3 na 4 lipca 1864 roku ktoś powiadomił księdza Lewandowskiego o zajściu. Ksiądz przybył do majątku i prosił Rudnickiego o uwolnienie, oznajmiając, że obaj powstańcy są mu dobrze znani, o nic nie podejrzewani. Ten nie zgodził się. Wawrzyniec wrócił więc do pilnujących i rozkazał wypuścić powstańców. Skrępowanych rozwiązał Józef Patoleta. Następnie sam ich uwolnił i wrócił do swojej parafii.

 9 lipca 1864 roku do Seroczyna przybył naczelnik wojenno powiatowy armii rosyjskiej. Na pytanie jaki prawem ksiądz uwolnił powstańców, odpowiedział:

 

 

„W nocy z soboty na niedzielę usłyszałem stuk w okno. Kto stukał nie wiem, doszło tylko mych uszu wołanie: prosimy zaraz jechać do Kamieńca, bo tam jest konieczna kapłańska pomoc. Ponieważ nie było czasu na zakładanie konia, przysiadłem konia wierzchem i pomknąłem na nim do Kamieńca, gdzie właśnie ujrzałem dwóch związanych, którzy przed paru dniami byli u mnie u spowiedzi. Poznałem ich dobrze i będąc pewnym, że są to dobrzy chrześcijanie, czułem się w obowiązku ręczyć za nich i istotnie prosiłem, aby ich zwolniono na moją odpowiedzialność”.

 

 

Księdza Lewandowskiego aresztowano, zabrano następnie parę koni i siodło, i spisano zeznania gospodyni księdza Emilii Kozłowskiej, organisty Anastazego Stosio oraz parobków: Jana Gajowniczka i drugiego o nazwisku Trębacz.

Ksiądz Wawrzyniec miał być przewieziony do Łukowa, następnie do Siedlec. W Stoczku stacjonował oddział Moskali, który zabrał księdza do więzienia w Siedlcach.

 Wszczęto przeciwko niemu śledztwo mające na celu wyjaśnienie zajścia w Kamieńcu, które prowadził kapitan korpusu żandarmerii – Matwiejenko. Przewodniczył jednocześnie powołanej dla tej sprawy Specjalnej Nadzwyczajnej Komisji Śledczej. 26 lipca został oddany pod Polowo Wojenny Sąd, którego naczelnikiem był generał Niestrujew Maniukin, wg ówczesnych relacji człowiek „narwany” i nieustępliwy. 29 lipca został zatwierdzony wyrok skazujący na karę śmierci przez powieszenie. Treść wyroku brzmiała:

 

 

„Ks. Wawrzyńca Lewandowskiego za podburzające kazania, które wygłaszał do ludności, aby ją uzbroić przeciw prawowitemu rządowi, za jawne stosunki z powstańcami i pochwalenie ich wystąpienia przeciw prawu, za pomoc i udział w zabraniu przez powstańców syna burmistrza Wituszyńskiego, którego następnie powieszono i za samowolne w występnym celu uwolnienie 2 pochwyconych zbójów ( w oryginale: razbojnokow), co dowodzi, że W. Lewandowski należał do partii tych uwolnionych przez niego złych  ludzi (w oryginale: złodiejew), pozbawić duchownego stanu i wszystkich praw oraz skazać na śmierć przez powieszenie, majątek jego, jakikolwiek się okaże, skonfiskować na rzecz skarbu. Wyrok ten Sądu Polowego, wydany na ks. W. Lewandowskiego, zatwierdziłem 17 lip. 1864 r. z tym, żeby wyrok jego śmierci przez powieszenie był wykonany na miejscu w m. Seroczynie, pow. siedleckiego.

Komunikując o powyższym, polecam Panu, aby w jego obecności wykonać wyrok śmierci względem przestępcy Lewandowskiego podług ustalonego porządku na miejscu w m. Seroczynie, zdjąwszy z niego uprzednio ubranie księże, ubrać go w szaty włościańskie i w nich wykonać konfirmację.

W dniu, gdy Pan będzie wyjeżdżał z Siedlec do Seroczyna, zabrać z sobą przestępcę W. Lewandowskiego z więzienia, okuć go na ręce nogi, a w sprawie wyznaczenia potrzebnego w tym razie wojska dla dostawienia przestępcy na miejsce kaźni i asystowania przy niej, zwróci się Pan do nlka wojsk siedleckiego okręgu.

O czasie wykonania kaźni względem przestępcy mnie Pan doniesie. Podpisał nlk siedleckiego wojennego okręgu jen. lejtenant Maniukin. Czytał oryginał Chaudianow”

 

 

Wyrok nie został wysłany do Warszawy, w celu potwierdzenia go, o czym donosiła ówczesna gazeta. Pisano w niej również, że Maniukin był wyjątkowo surowy, skazywał bardzo często na karę śmierci.

 

Z więzienia w Siedlcach do Seroczyna, ks. Wawrzyńca Lewandowskiego przywieziono około godziny 3.00 na wozie pod eskortą wojska w ilości 2 rot (ponad 200 żołnierzy), wcześniej okuwając mu ręce i nogi. Na miejsce kaźni wybrano niewielkie wzgórze, położone na skraju miejscowości. Na egzekucję pod groźbą kary pieniężnej spędzono ludność z parafii Seroczyn i Wodynie. Świadkami egzekucji były zarówno dzieci trzymane na rękach przez matki jak i starcy. Rosjanie nakazali parafianom wykonać szubienicę dla swego kapłana. Początkowo Moskale chcieli wykopać grób na drodze, żeby miejsce pochówku zostało zapomniane. Ludność jednak ze łzami prosiła by nie chować na drodze, na co Rosjanie się w końcu zgodzili.

Przed śmiercią ks. Wawrzyniec długo się spowiadał. Następnie oprawcy zdjęli z niego szaty kapłańskie i odziali w ubranie włościańskie. Wcześniej żądano od biskupa podlaskiego zdegradowania ze stanu kapłańskiego (poza księdzem Lewandowskim także księży: Michała Żółtowskiego, Józefa Kożuchowskiego), ten jednak odmówił żądając postawienia skazańca przed sądem kościelnym. Ksiądz Lewandowski wstępując na szubienicę, kiedy czytano mu wyrok odezwał się tylko: „Jestem całkowicie niewinnym”. Wyrok wykonano 4 sierpnia 1864 roku o godzinie szóstej po południu. Świadkiem egzekucji był ksiądz Lipiński, wysłany przez biskupa. Księdza Szyszkowskiego – proboszcza Wodyń nie było. Ukarany został za to karą 25 rubli.

 

 

Akt zgonu Ks. Wawrzyńca Lewandowskiego

 

 

 

Śmierci księdza towarzyszył jęk rozpaczy spędzonych na egzekucję mieszkańców okolic. Po egzekucji ciało księdza wrzucono do dołu, a następnie rota rosyjska zdeptała teren i jego najbliższe otoczenie, aby nie można było rozpoznać miejsca złożenia ciała.

Wg relacji ustnych - które są zapewne legendą - chwilę po powieszeniu księdza pojawił się galopujący Moskal z daleka wymachujący dokumentem i krzyczący, by powstrzymać wykonanie wyroku. N miejscu oznajmił, że przybywa z Siedlec, ma w ręku dokument ułaskawiający księdza Lewandowskiego. Był to oczywiście zabieg typowo propagandowy. Świadkowie widzieli, że ów żołnierz ukrywał się w krzakach czekając egzekucji. Poza tym koń nie wyglądał na zmęczonego.

 

 

 

 

 Prawdopodobne miejsce stracenia ks. Lewandowskiego.

Po prawej stronie widoczny kopczyk obłożony darnią (lata 30-e XX w.)

 

Miejsce złożenia ciała mieszkańcy oznaczyli czterema dużymi kamieniami tworzącymi końce krzyża. Skrzyżowanie linii oznaczało miejsce pochówku. Przez jakiś czas Rosjanie pilnowali grobu. Następnie rozpuścili  wieść, że ciało księdza ktoś wykopał i wykradł. Stało się tak,  aby ludność zapomniała o bohaterskim księdzu. Moskale przez około rok jeszcze mieszkali u Rudnickiego, pilnując jednocześnie „jego głowy”. Teodor Rudnicki zmarł 21 stycznia 1866 roku we wsi Wola Buczkowska. Wg miejscowych przekazów, które są raczej legendą niż faktem, pijany Rudnicki spadł z konia pod własnym domem i zginął na miejscu. Miejscowi opowiadali, że i jego w końcu dopadła sprawiedliwość…

 

                                                                              Michał Lewandowski

                                                      Damian Lewandowski

Klub Historyczno - Kolekcjonerski im. Bogusława Wernera

 

Bibliografia.

 

 

 

 
     

Copyright 2007 - Realizacja KreAtoR